Gimnastyka

Gimnastyka Najlepiej będzie, jeżeli jako taką formę wyrobimy sobie we własny domu, dopiero jak będzie się czym pochwalić, będzie można iść podnosić ciężary na siłowni. Dziwne że wcześniej o tym nie pomyśleliśmy, przecież kilka brzuszków możemy sobie zrobić w domu. Oczywiście zakładamy strój z siłowni, od razu czuje się sSportową atmosferę. Muzyka nastawiona – zaczynamy! Rozgrzewka, rozciąganie, przeciąganie, dotykanie dłońmi nóżek… uffff… napiłby się człowiek czegoś, dobrze że lodówka jest uzupełniona w zimne napoje… co prawda sama coca-cola, ale przecież chłodzi rewelacyjnie. Po wypiciu całej puszki wracamy do ćwiczeń, tylko dlaczego skłony idą tak opornie, ni mówiąc już o brzuszkach. Może troszkę aerobiku w rytm muzyki. To nam idzie doskonale, takie skakanie w niewiadomym celu, a mięśni się wyrabiają, zaraz w telewizji wyglądało to inaczej, nie, nie, te nasz wygibasy są bez sensu, a zmęczyliśmy się, jak podczas wspinaczki po górach. Przed rozpoczęciem ćwiczeń, trzeba opracować jakiś plan działania. W lodówce jest jeszcze cola, trzeba usiąść, pomyśleć, coś przegryźć. Ostatnio bardzo popularne stało się zdanie: „SSport to zdrowie”, pewnie dlatego cieszy się on bardzo dużym zainteresowanie. Modnym stało się coś trenować. Zatem zamiast siedzieć przed telewizorem wszyscy ćwiczą. No tak… ale powstaje pytanie: co? Najprościej będzie wybrać bieganie. Powiedzmy średni dystans 10 km. Banalne, przecież codziennie jadąc do pracy, idziemy z domu n przystanek autobusowy, a potem wysiadamy i idziemy od przystanku do pracy. Do tego rano, popołudniu wychodzimy z psem na spacer, przecież to musi być razem jakieś 20 km dziennie. A jeszcze do sklepu po pieczywo, po coś na obiad, a to kawa z kolegą, szybciej dojść pieszo niż podjeżdżać tramwajem. Super, wymyśliliśmy sobie jak łatwo wejść do świata sSportowców i ludzi dbających o zdrowie. Kupiliśmy już odpowiednie spodenki i koszulkę, w poszukiwaniu butów jeździliśmy aż trzy dni, aż wreszcie znaleźliśmy „odpowiedni” i nawet wysoka cena nas nie zrażało, bo to przecież wszystko dla naszego zdrowia i naszej wysSportowanej sylwetki. Zaczynamy. Pierwszego dnia przebiegliśmy 5 km, wystarczy przecież to dopiero początki. Drugiego dnia 4 km i ledwo wracaliśmy autobusem do domu, ale nie ma się co zrażać, to te zakwasy po wczorajszym. Trzeciego dnia 2 km, wolnym krokiem wróciliśmy do domu i do wieczora nie mogliśmy wstać z kanapy. Kolejne kilka dni regenerowaliśmy siły i tak do dzisiaj.

Komentarze zostały wyłączone.

Skomentuj